Kolejny epizod o zgubie.
Prawda jest wyzwoleniem. Tym znaczącym punktem, który mówi stop i start. TY jesteś prawdą. Pomimo, że czasem tego nie dostrzegasz, że chcesz skutecznie zamazać swoje istnienie za szeregowymi pasmami złudzeń. Czemu klamiesz? Dlaczego bycie swoją własną kłodą, którą rzucasz swoim celom pod stopy jest Ci tak znane? Może już bliskie? A może to przyzwyczajenie. Przywyknięcie do problemu, do bycia swoją przeszkodą. Antagonem, działań, marzeń. Dualizmem idei. Próbą zaprzeczenia sobie. Rozdarciem emocji. Smutkiem rozlanym perlistym śmiechem. Ostoją niepokoju. Sielanką chaosu. Znowu gubisz się na prostej ścieżce. Nie wiesz dokąd dalej podążać masz. Do przodu czy w tył. A może stanąc w miejscu? Dać się zabić zaprzeczeniu. Zapuścić korzenie pomiędzy jednym a drugim brzegiem swojej świadomości. Kolejny konflikt złudzeń na wzburzonym morzu zamkniętym w kropli niepewności. Tak stabilnej i silnej jako całość. Której struktury, pozornie, zaburzenie nie jest wykonalne. Ale może Ty ją złamiesz? Nadasz jej kształt opatrzności bezlęku. I wygrasz. Kolejny raz. Tak, jak jakiś czas temu i kolejne dwa czasy temu, trzy, cztery, pięć... Czy nie chcesz wygrać? Dać się wpoić w ścieżkę z widocznym drogowskazem?
Czas to zmienić. Wszystko.
~anythingelse
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz