Kolejny raz. Kolejny raz siedzisz oko w oko z największym Twoim wrogiem-samym sobą. Twój bezradny wzrok pałęta się po podłodze jakby chciał jak najdokładniej zamieść ją z wszelkich grzeszków czy poczucia winy. Bezkształtna masa Twoich negatywnych myśli hipnotyzuje. Coś w niej jest takiego, że jedyną potrzebą jaką odczuwasz w danej chwili jest skupianie na niej wzroku. Wodzisz nadzieją lekka jak piórko po przekrwawionych bruzdach Twojego jestestwa. Zgniłych pozytywów cmentarz. Bieżysz przed siebie dzielnie pokonując kolejne wzniesienia, życiodajny płyn wyszarpnięty z Twojej duszy przez ostrokrzew niczym gwiazdy shurikenu zatracone w pogoni za resztką Twojej wiary w siebie, kala Twoją skórę rażącą wyzbyciem się z winy. Upadasz. Twój świat ugina się pod ciężarem klęski . Z klątwą na ustach i najczystszym izotopem nadziei podnosisz głowę. Wspinasz się po stromych stopniach mechanizmu zatracania w porażce. Punkt. Widzisz go jedynie oczyma duszy, bo prawdziwe już dawno pokryte zostały mgłą mętną. Wiesz, ze tam jest. Musi być, bo zawsze tam był i będzie. To jest jedyna rzecz, której możesz być naprawdę pewien. Jedyna rzecz, o której tak naprawdę powinieneś wiedzieć. Jedyna, której istnienie w tym momencie jest logiczne. Wystarczy wyciągnąć rękę, włożyć ją w snop krzepiącego światła i posiliwszy się wspinać się dalej, aż do końca schodów jeżeli taki gdzieś istnieje. Nic poza tym.
Już dawno miałam dodać te zdjęcia, ale brak czasu, lenistwo czy poczucie, że muszę zrobić coś ważniejszego od tego, kończące się zazwyczaj gapieniem w ścianę zawsze wygrywało. Ale w końcu dałam radę. To co, że od 22 lutego minęło trochę czasu, to zupełnie nic nie znaczący szczegół. Ani trochę. Ale może trochę jaśniej. 22 lutego mieliśmy klasowa wycieczkę do palmiarni i na poznańskie targi. Zdjęć jest baaardzo dużo, ale ja wybrałam tylko niektóre, które jakoś się prezentują. Musze jeszcze nadmienić, że zostały one wykonane aparatem z telefonu, więc jakość no nie powala. Ale z jakim poświęceniem zostały one wykonane. Sesja fotograficzna trwała pomiędzy krzykami zdenerwowania "Kurwa, znowu telefon się rozładował" a radości "Tak! Jedna kreska!", a takich serii chyba nie potrafię zliczyć. Ej, ale jak na 5Mpx to całkiem nieźle jest nie? :D Szczególnie podoba mi się pierwsze zdjęcie, jest z nich wszystkich zdecydowanie najlepsze i chyba jedyne warte uwagi. Tak więc ten tego ekhem, leeeejdis end dżentelments, mam zaszczyt przedstawić rozpikselowane zdjęcia pochodzące z małej wystawy akwarystycznej w poznańskiej palmiarni ;)
Dzisiaj przedstawię Wan etui na telefon wykonane z filcu. Pomimo, że mój telefon osiągnął krytyczny poziom beznadziejności, pomieszanie zmysłów( w tym wypadku elektroniki) jak i licznych urazów mechanicznych, na szczęście jedynie odrapań i ukruszeń obudowy, to nic mu już nie pomoże przywrócić dawnej świetności. Hmm... chyba, że ubytki w tworzywie sztucznym powstałe na skutek licznych kolizji chodnik-telefon wypełniłabym modeliną, ale chyba aż tak zdesperowana nie jestem. O wadach mojego cuda techniki tj. LG BALI mogłabym się rozwodzić godzinami, ale i tak ogól cech skutecznie odpychających nie zbliżałby się w najmniejszym stopniu do końca. Więc, by nie narażać ludzi na widok zdezelowanego w sposób najzwyczajniej rozumiany telefonu powstały cudowne etui na telefon. Ochrona to już inna sprawa, bo czy można osiągnąć apogeum marności nad marnościami? Dzisiaj Domo Kun - maskotka japońskiej stacji telewizyjnej.
Kolejna rzeczą jaka Wam przedstawię będzie w całości samodzielnie wykonane pudełko. Jest dość mocne (dopóki klej nie puści ;)). Do jego wykonania posłużyły mi: *talia kart *3 okładki po brulionach *taśma klejaca *gruby, brązowy sznurek *superglue *nożyk do papieru
Znowu nic mi się nie chce. W sumie już się do tego przyzwyczaiłam, co jest dla mnie tym bardziej żałosne. Przychodzę dzisiaj do Was ze złota spódniczka szytą z nożem na gardle niespełna 5 godzin przed imprezą sylwestrową. Powstała ona z ogromnej złotej koszuli zakupionej kiedyś w sh.
Postaram się teraz częściej dodawać posty. Mam już tyle pomysłów...
W końcu się ogarnęłam by coś tutaj dodać. Jestem z siebie taka dumna. Chciałabym zacząć od dodania tych wcześniejszych diy, by potem wszystko mogło lecieć na bieżąco i w końcu zaczęło motywować mnie do roboty ;) Dzisiaj przedstawię Wam stojak na biżuterię. Do jego wykonania użyłam: * lalkę barbie * drut * czarny lakier * koraliki * kombinerki * nożyczki