Pokonuje lenistwo. To już chyba coś. Od czasu imprezy w sobotę wegetuje w łóżku. Nie, nie, to nie tak, że kac czy coś w tym stylu... Po prostu łózko obecnie można uważać za bardziej pożądaną oazę odpoczynku niż kiedykolwiek. Miałam pisać o błędach ludzkich czy też głupocie, ale jest to już temat tak powszechny, że każdy choć raz zaprezentował swój ból dupy w tym temacie.
nie palę = nie mam weny do pisania
Żałosne? A jakże! Już bez odrobiny nikotyny dostającej się do płuc oraz tym samych wprawionych w szaleńczy wyścig przekazów nerwowych mój mózg nie wykazuje ani cienia kreatywności czy ...
...kreatywności. Taak... Po prostu po fajce lepiej się pisze, lepiej się myśli, lepiej się dedukuje i urzeczywistnia plany.
miligramy nikotyny w płucach=rusz dupę! w istocie szarej
Za jakieś pól godziny tyle zrobię, mówię wam. A potem to wszystko tutaj zaprezentuje. Ale najpierw sprzątnę piżamę z podłogi, która podnoszę już 3 dni i która skutecznie utrudnia mi poruszanie się po pokoju (?!). Więc pewnie znowu nie wychodząc poza szablon minimalnej prostoty resztę dnia spędzę na fb.
Coś z przed 5 lat. Aloha!
~anything else