~anythingelse
niedziela, stycznia 15
O drodze
Biegnę cieniem drogą pisaną. Nierówna powierzchnia chrzęści pod stopami jak miliony mikroskopijnych szkła odłamków. Jeden pas jest przeznaczony mi i nim podąrzać będę. Pod prąd. Wobec wszelkich zasad anarchistycznie niepewna. Zgubna idea jest tym bardziej wpisana w ideał, im szybsze tętno gości w moim krwioobiegu. Mijam miliony nieokreślonych strużek światła, które wbrew mej woli nęcą mnie i delikatną nutą zapraszają. Przeszeptują się natchnione pewnością, że ich pochodzenie jest właściwsze, zmotywowane logicznym skutkiem, stworzone wolą idei. Zwalniam. Nie chcę stanąć, jedynie chwila wytchnienia jest bliższa memu sercu, normowanemu marszu, miarowemu tętnu. Czuje każdą emocję w uderzeniu serca. Słyszę każde słowo w lekkim drganiu. Podążam swoją droga oportunistycznie nastawiona do każdej z myśli i wszystkich zarazem. Znalazlam mój szlak w bezdrożnych stepach. Nuta goryczy wysyca moje tchnienie. Dziesiąty upadek. Co dalej?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz