Pojutrze mamy pisać próbną maturę z biologii. Każdy neuron w mojej istocie szarej aż iskrzy z podekscytowania, że aż osłonki mielinowe nie wytrzymują tego napięcia. Bang. Żartowałam. Na razie mam wyjebane. Pozostaje mi jedynie w napięciu czekać aż sytuacja diametralnie się odmieni i 5 godzin przed rozpoczęciem zajęć zapragnę posiąść wszelka wiedzę jaka tylko jest ode mnie wymagana. Mam jednak nadzieję, że w niedługim odstępie czasu po napisaniu tego posta moje międzymózgowie wykaże się nienaturalna aktywnością i ocknie się chociażby krzta mojego kurzego rozumku uświadamiając mi, że przecież spokojnie mogę olać te dwie noce i się przygotować. Po czym będę łazić jak przyćpana z syndromem Dr. House'a pod pachą: kuleć (gdyż zapewne znowu spadnę ze schodów, bo już zbyt długo owy incydent nie miał miejsca), mieć cały świat głęboko w dupie i być chamska dla większości wyspanego społeczeństwa, w tym tradycyjnie dla mHrocznych, którzy znowu będą jęczeć jaka to ja dla nich znowu jestem wredna... Życie, ludzie!
Myślę, że nawet posiadając zerową wiedzę na tematy, które muszę zaliczyć, mogę spokojnie wyciągnąć 60%.
Taaak, zdecydowanie posiadam talent do motywowania swojej leniwej osoby. Nic, tylko iść spać i zdechnąć.
Jako, że moja podświadomość wymaga ode mnie, abym jak najdłużej odkładała naukę z biologii, to przychodzę dzisiaj do Was z naszyjnikiem.
Robiony na szybko z metalowej bransoletki, koralików oraz miedzianego drutu.

~anything else


Piękny naszyjnik
OdpowiedzUsuń!!!
świetn pomysł ;)
OdpowiedzUsuńKreatywnie :D
OdpowiedzUsuńlubie to!;)
OdpowiedzUsuńkurcze świetnie Ci to wyszło!!:)
OdpowiedzUsuńjakie cudeńko !
OdpowiedzUsuń