niedziela, czerwca 9

DIY#9 Bracelets

Aktualna sytuacja znacząco mnie dobija. Nie dość, że źle się dzieje wewnątrz, to na zewnątrz również. Osobiście wierzę, że uda mi się ogarnąć, lecz tejże wiary zabrakło mi w stosunku do ludzi. Zdarzenie nie jest najbardziej istotne, chociaż takie przypadki zdarzają się nazbyt często. Ludzie to bezmyślne kurwy, a Bóg jest hipokrytą. Dziękuję.

A teraz kilka bransoletek wyprodukowanych w ciągu ostatnich dni ;)




 + zostałam poproszona o tutorial do  postu http://anythingelseee.blogspot.com/2013/06/diy8-peace-necklace.html. Mam nadzieję, że jest to napisane w zrozumiały sposób, bo ja nie umiem pisać instrukcji :( Mam tez nadzieję, że się rozczytacie.



~anything else

wtorek, czerwca 4

DIY#8 Peace necklace

Znowu przyszedł czas by zganić siebie. Już tyle razy miało to miejsce, że chyba nie potrafię już wyciągnąć z tego żadnych wniosków. Cóż, mogę jedynie patrzeć jak sypie mi się przyszłość (bo nie prowadzę żadnych kroków prowadzących do jej najbardziej satysfakcjonującej wersji) oraz jak następuje synteza tkanek tłuszczowych zaraz nad warstwą znikomych, ale jednak istniejących mięśni. Niektórzy twierdzą, że piwna oponka to tez mięsień, więc dostałam to, czego oczekiwałam? Przynajmniej wynika jeden plus z tej sytuacji. Życie obdarzyło mnie naturalnym wzniesieniem idealnym to podtrzymywania tacy z żarciem. Hip-hip-hurra!
Pojutrze mamy pisać próbną maturę z biologii. Każdy neuron w mojej istocie szarej aż iskrzy z podekscytowania, że aż osłonki mielinowe nie wytrzymują tego napięcia. Bang. Żartowałam. Na razie mam wyjebane. Pozostaje mi jedynie w napięciu czekać aż sytuacja diametralnie się odmieni i 5 godzin przed rozpoczęciem zajęć zapragnę posiąść wszelka wiedzę jaka tylko jest ode mnie wymagana.  Mam jednak nadzieję, że w niedługim odstępie czasu po napisaniu tego posta moje międzymózgowie wykaże się nienaturalna aktywnością i ocknie się chociażby krzta mojego kurzego rozumku uświadamiając mi, że przecież spokojnie mogę olać te dwie noce i się przygotować. Po czym będę łazić jak przyćpana z syndromem Dr. House'a pod pachą: kuleć (gdyż zapewne znowu spadnę ze schodów, bo już zbyt długo owy incydent nie miał miejsca), mieć cały świat głęboko w dupie i być chamska dla większości wyspanego społeczeństwa, w tym tradycyjnie dla mHrocznych, którzy znowu będą jęczeć jaka to ja dla nich znowu jestem wredna... Życie, ludzie!
 Myślę, że nawet posiadając zerową wiedzę na tematy, które muszę zaliczyć, mogę spokojnie wyciągnąć 60%.
Taaak, zdecydowanie posiadam talent do motywowania swojej leniwej osoby. Nic, tylko iść spać i zdechnąć.

Jako, że moja podświadomość wymaga ode mnie, abym jak najdłużej odkładała naukę z biologii, to przychodzę dzisiaj do Was z naszyjnikiem.

Robiony na szybko z metalowej bransoletki, koralików oraz miedzianego drutu. 














 Nie dajcie się zwieść ciemnej strony mocy (ciemna strona mocy na dziś: obejrzenie do nowa wszystkich sezonów Dr House'a).


~anything else

sobota, czerwca 1

Liebster Blog Award

twórcza-ja nominowała mnie do Liebster Blog Award, więc dzięki :D Moim zadaniem będzie odpowiedzieć na następujące pytania :


1. Czemu zajęłaś się blogowaniem?

2. Co cię motywuje do tworzenia?

3. Co sądzisz o modzie?

4. Lubisz to co robisz?

5. Co lubisz prócz blogowania?

6. Lubisz sukienki?

7. Najdziwniejsza rzecz jaka ci się przytrafiła?

8. Byłaś uczestniczką jakiegoś dziwnego zdarzenia?

9. Jaką książkę polecasz?

10. Co byś w sobie zmieniła?

11. Zrobiłaś coś karalnego?


1. Po pierwsze chciałam się po prostu pochwalić xD, po drugie wiele razy oglądałam różnego rodzaju diy, które inspirowały mnie do szycia, więc pomyślałam, że niektórym to co robię może się również przydać, a po trzecie czasem fajnie jest sobie poklnąć i wyrzucić z siebie wszystko co nas boli, nie wywołując wzburzenia u rozmówcy naszą ordynarnością czy po prostu agresją słowną.
2. Brak funduszu na zakup tego co mi się podoba :D
3. Moda jest na pewno sposobem wyrażania samego siebie, pasją, odskocznią od problemów,  lecz należy ją również traktować z przymrużeniem oka i nie być bezmyślnym odwzorowaniem obecnie panujących trendów. To my wyznaczamy trendy, a nie one nas. 
4.  Jasne, gdybym nie lubiła to bym tego nie robiła (buntownik z wyboru ;>)
5. ☺ czytać książki (psychologiczne, thrillery, kryminały i sensacyjne oraz wszystkie publikacje S. Kinga)
 ☺oglądać filmy (wszystkie oprócz komedii romantycznych, bo to najgorszy gatunek jaki kiedykolwiek powstał)
 ☺ szyć, projektować, rysować, kleić, ciąć
☺ jeździć na rowerze, skakanka czy tez treningi z Chodakowską lub po prostu drobna aktywność fizyczna
☺tańczyć (chociaż nie umiem ;)) break dance, c-walk i bragga
☺ uczyć się z biologii (serio! wiem, że to dziwne...)
☺ czytać gazety typu  "Fokus" czy "Świat wiedzy"
☺ spotykać się ze znajomymi, chodzić na ogniska, domówki, jeździć na biwaki, chodzić na koncerty
☺ Woodstock <3
☺ robić zdjęcia (chociaż nie mam talentu, ani dobrego sprzętu)
☺ występować w przedstawieniach, kabaretach
☺ robić przypał nie tylko sobie ale w szczególności znajomym (to mi bardzo dobrze wychodzi)
☺ gotować
☺jeść :D
☺spać :D
6. Tak, ale  zakładam je jedynie na imprezy typu urodziny czy sylwester, w inny dzień zobaczenie mnie w sukience to dosłownie cud ;)
7.  To, że pomimo licznych upadków ze schodów, kilkunastokrotnego rozwalenia głowy, wpadnięcia na maskę samochodu, wywrócenia się na torach i rozwalenia brody, gdy zbliżał się pociąg ciągle żyję :)
8. Moje życie składa się tylko z takich zdarzeń i zwykle biorę w nim współudział ;)
9.  "Wielki marsz"  "Pod kopułą" S. King
     "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet"  S. Larsson
     "Kamienie na szaniec" A. Kamiński
     całą serię "Chemia śmierci" S. Becket
     cała serię o przygodach Harrego Pottera J. K. Rowling
10.  *mogłabym mieć gęstsze włosy, ale jeszcze nie jestem łysa, więc to mogę przeżyć
       * chciałabym lepszą cerę, ale z nią dam radę się przemęczyć
       * zmienić wygląd sylwetki, ale to już niedługo ;)
       * i co najważniejsze zwiększyć swoja produktywność, by nie mieć poczucia, że życie przelatuje mi miedzy palcami. I to chyba jedyne, czego mi najbardziej potrzeba ;)
11. Taaaak, bo to idealne miejsce by chwalić się o swoich czynach karalnych ;x Ściągałam obrazki i piłam w miejscu publicznym, przepraszam, nie zamykajcie mnie, proooooszę! ;_;

To chyba na tyle. Miało być inteligentnie i z klasą. Logiczne, że tak nie wyszło.
Jakby ktokolwiek chciał dołączyć się do zabawy, niech wykorzysta pytania na które odpowiadałam, ponieważ jestem praktycznie pewna, że nikt nie zainteresuje się tymi, które bym zadała ;)
Niech moc będzie z Wami, ewentualnie pięć tabliczek czekolady.

~anything else

DIY#7 Wild bag

Pomimo, że w okresie w którym powstała ta torebka, panterka kojarzyła mi się z wytapetowanymi, tępymi plasticzkami, to o zgrozo, stanowiła mój ulubiony dodatek do czarnej bokserki i granatowych jeansów. Szyta również z nożem na gardle, bo chyba nic tak nie motywuje jak DEADLINE. Cóż...  Wieśniacka, futerkowa spódniczka z sh, przemieniała się w, dla niektórych również wieśniacką, futerkową torebkę. Przynajmniej sprawdzała się genialnie jako poduszka na przedmiotach niezwykle ciekawych i interesujących, których synonimem mógłby zostać ciąg liter: Zzzzz... Skupiając na niej wzrok można odnieść wrażenie, że jej właścicielka stoczyła morderczy bój z pluszową panterą po czym obdarła ją ze skóry. Mordować pluszaki, a to bestialstwo!


 

Nawet pod milutkim futerkiem może czaić się drapieżna bestia. Nie dajcie się zwieść.
~anything else

czwartek, maja 30

DIY#6 Cobalt dress

Kobieta potrafi spędzić naprawdę dużo czasu w poszukiwaniu idealnej sukienki. Lecz co zrobić, gdy wyderzenie to ciągle odwleka czas... Trzeba sobie radzić, bo przecież pokazać się w byle czym - tak nie przystoi. Z pomocą przyszedł mi second hand i kobaltowa męska koszulka polo, standardowo maszyna do szycia, igła, nitka i koraliki. Nadszedł czas na akt stworzenia.
Czując nóż na gardle, bo przecież kreację jej zaczęłam zaraz po piątkowych zajęciach, żyjąc nadzieją, że uda mi się ją wykonać do godziny 18, o której to impreza, a uściślając połowinki, miały się odbyć. Reasumując 3.80zł za koszulę + 6zł za koraliki= sukienka za niecałe 10 zł. I jak tu nie kochać życia? ;)

Before:
 

 After: 
 ▲ bransoletka wykonana             A tak prezentuje się sukienka
 również chwile przed               na mnie ;)



~anything else

niedziela, maja 26

Wiedza to potęgi klucz.

Nie zawsze życie toczy się tak jakbyśmy tego chcieli. Na naszej drodze spotka nas wiele dziur i pagórków, których ominiecie niejednokrotnie będzie graniczyło z cudem, a to czy damy radę zależeć będzie jedynie od nas samych. Niektórzy potkną się na najprostszym odcinku, natomiast inni będą dumnie wspinać się po stromej ścianie przepaści. Teraz musicie wejrzeć w głąb siebie i potwierdzić, że mimo przeciwności dacie radę kroczyć wyznaczoną przez was ścieżką. Gdy zapadnie decyzja będzie już za późno na cofnięcie jej czy chociażby zatrzymywanie kroku, więc zastanówcie się czy watro. Poddacie się czy zaczniecie walczyć? Jeden prosty wybór...

Mogłabym rzec, że fala inspiracji mnie zalewa. Tylko co z jedynie spisanych na kartce pomysłów jeżeli ich realizacja w najbliższym czasie nie ma prawa bytu. Szukajcie a znajdziecie, czekajcie a będzie Wam to wynagrodzone. Mam nadzieję, że nastąpi to wkrótce.

A tymczasem coś, z czego niesamowicie się cieszę!

W ramach zajęć dodatkowych organizowanych dzięki projektom unijnym, dla wszystkich uczęszczających na dane zajęcia zostały z finansowane vademeca i zbiory zadań! Moja radość jest o tyle większa, że już od długiego czasu miałam w planach kupić zbiory Witowskiego z biologii. Jaram się niesamowicie, no i aż chce się człowiekowi uczyć! ;)


A teraz kilka wybranych zdjęć z projektów z biologii:
☺ izolacja DNA z cebuli i pomidora

 ☺ chromatografia bibułowa - mająca na celu izolacje barwników fotosyntetycznych (pomarańczowy- karoten, żółty-ksantofil, ciemnozielony- chlorofil a, jasnozielony- chlorofil b)
 Badanie wpływu warunków środowiska na rozwój drożdży.

 ☺ Enzymy: laktaza i glukaza



 ☺ Izolacja DNA ze śliny
 ☺ Badanie produktów spożywczych pod zawartość skrobi  (płytka Petriego po środku - wyszedł mi płyn nienewtonowski. A co to takiego?
Zwykła ciecz pod  wpływem nacisku się po prostu uchyla. Jej właściwości "twardości" nie zmieniają się. Tak jest chociażby z wodą w morzu. Inaczej jest z cieczami nienewtonowskimi. One pod wpływem nacisku zmieniają swoje właściwości. Najczęściej zmieniają swoją "twardość" czasami do tego stopnia, że można po nich chodzić. Warunkiem jest chodzić szybko i mocno naciskać stopami na powierzchnię cieczy. )
 Zabarwienie produktów na czarno pod wpływem płyny Lugola świadczy o występowaniu skrobi w produkcie.

Najwyższa pora się zbierać, bo czas nie jest ostatnio dla mnie miłosierny. Może kiedyś się to zmieni, lecz póki co- terminy gonią. 
A przed oczami pozostaje tylko  
DEADLINE.
Trzymajcie się i nie dajcie się zwieść ciemnej strony mocy.
~anything else

poniedziałek, maja 6

DIY#5 Stefan, pomocnik Mikołaja- maskotka.

Tak jak w tytule, dzisiaj pokaże Wam maskotkę, którą uszyłam 1,5 roku temu dla rodziców jako prezent pod choinkę. Pomyślałam, że dopiero niedawno pożegnaliśmy się z zimą, więc moje spóźnienie nie będzie jeszcze aż tak wielkie :D. Korzystałam w szablonów dostępnych w internecie, a kuper wypchałam (ze względów ekonomicznych) srajtaśmą. Panie, Panowie: Stefan!


btw.
Zacznijmy w końcu coś robić, to nic nie boli. 
Pogoda w końcu zaczęła nam sprzyjać. Idealnie wpasowała się w dwutygodniowe wolne. Temperatura powyżej 15 stopni sprzyja ogniskom, ogniska sprzyjają zaniedbaniu racjonalnego odżywiania się i spożywaniu napojów wyskokowych, co z kolei ma wpływ na męczeńskie zawodzenie wątroby. Wybacz, po śmierci dam Ci wolne, ale teraz nie masz wyboru.
Życie kończy się co kilka dni, gdy jakby 5 receptorów wzroku przekazywało obraz w kilku różnych płaszczyznach do mózgu i tam sklejało to w impresjonistyczną wizję świata, kocie ruchy są jedynie takie dla nas, dopóki siła grawitacji nie zadziała na nas wartością większą niż normalnie, wartością większa niż w rzeczywistości i zmusza do poruszania się na kolanach pod ciężarem powietrza. Błędnik zaczyna wariować i informuje nasz mózg, że jesteśmy w kilku pozycjach na raz, żołądek wykonuje obroty jak bęben w starej wirówce, niegdyś cenionej, teraz zastąpionej przez lepsze modele, o zapomnianym imieniu "Frania". Celem w życiu staje się... Właśnie, jaki mamy wtedy cel? Łózko, łazienka, sen, jedzenie a może kolejne piwo? Chyba większość z nas, jeśli już doprowadziła się do takiego stanu, zgodnie stwierdzi, nie pamiętam, ja najebany byłem. Następnego dnia budzisz się, Twoją twarz zdobi faktura poduszki odciśnięta podczas regenerującego snu (jeżeli leżenie 15 minut na podłodze można nazwać snem), makijaż się na szczęście nie rozmazał, ponieważ już cały spłynął, torba cała w chlebie, paczka zakupiona dzień wcześniej wala się pusta, chociaż masz pewność, że paliłeś tylko 3 razy w obawie o utratę miejsca na kanapie. Idziesz do kuchni. Wstawiasz wodę na herbatę. Wyjmujesz kubek, jedna saszetka zielonej. Zalewasz wodą. W głowie kłębi Ci się jedno pytanie: Kto kurwa nalał sosu czosnowskiego do czajnika! Kolejne dwa dni trwa regeneracja. A potem znowu idziesz w bal. 
(abstrakcja literacka + własne przeżycia= sprawozdanie z typowego, kulturalnego balu)

~anything else

środa, maja 1

Rys.1 Coś z przed kilku lat

Pokonuje lenistwo. To już chyba coś.  Od czasu imprezy w sobotę wegetuje w łóżku. Nie, nie, to nie tak, że kac czy coś w tym stylu... Po prostu łózko obecnie można uważać za bardziej pożądaną oazę odpoczynku niż kiedykolwiek. Miałam pisać o błędach ludzkich czy też głupocie, ale jest to już temat tak powszechny, że każdy choć raz zaprezentował swój ból dupy w tym temacie. 
   nie palę = nie mam weny do pisania
Żałosne? A jakże! Już bez odrobiny nikotyny dostającej się do płuc oraz tym samych wprawionych w szaleńczy wyścig przekazów nerwowych mój mózg nie wykazuje ani cienia kreatywności czy ...
...kreatywności. Taak... Po prostu po fajce lepiej się pisze, lepiej się myśli, lepiej się dedukuje i urzeczywistnia plany.
miligramy nikotyny w płucach=rusz dupę! w istocie szarej
Za jakieś pól godziny tyle zrobię, mówię wam. A potem to wszystko tutaj zaprezentuje. Ale najpierw sprzątnę piżamę z podłogi, która podnoszę już 3 dni i która skutecznie utrudnia mi poruszanie się po pokoju (?!). Więc pewnie znowu nie wychodząc poza szablon minimalnej prostoty resztę dnia spędzę na fb. 
Coś z przed 5 lat.  Aloha!



~anything else